Co dalej z komornikami?

Ostatnio został przedstawiony pomysł, ażeby komornicy zostali urzędnikami sądowymi. Argumentem za ponownym włączeniem komorników w ramy administracji państwowej są przedstawiane w mediach sprawy, w których komornicy nadużywają swoich praw, czasami wręcz zajmując i sprzedając mienie nie należące do dłużnika, a do osoby trzeciej. Jednak przed podjęciem takiej decyzji należałoby się zastanowić, czy faktycznie taki pomysł należy uznać za trafny i za taki, który sprawi, iż postępowanie egzekucyjne będzie prowadzone z większym poszanowaniem prawa oraz będzie skuteczniejsze.

Zacznijmy od tego, że postępowanie egzekucyjne, wszczynane jest co do zasady, gdy jedna osoba jest dłużna drugiej osobie pieniądze (oczywiście jest to najczęściej spotykana przyczyna powadzenia egzekucji, lecz nie jedyna). Wówczas zadaniem komornika jest odzyskanie pieniędzy od osoby, której zaległości są stwierdzone tytułem wykonawczym (co do zasady prawomocny wyrok).



Zastanówmy się teraz czyje interesy winien przede wszystkim chronić komornik, osoby, która posiada wierzytelność, czy też dłużnika, który nie spłacił swojego długu albo nie wywiązał się z ciążącego na nim obowiązku (np. naprawienia szkody). Pamiętajmy, że wierzycielami są nie tylko „złe” banki, które dochodzą swoich roszczeń, od „biednych” ludzi, którzy finansując sobie życie ponad stan (wycieczki zagraniczne, najnowsze telewizory, samochody, mieszkanie większe aniżeli to konieczne, etc), często popadają w spirale zadłużenia. Wierzycielem może być każda osoba, która prowadzi działalność gospodarczą, a której kontrahent nie uregulował faktury, bądź zwykła osoba fizyczna, która zostanie potrącona przez rowerzystę.

Wynagrodzenie komornika pochodzi z wyegzekwowanych przez niego pieniędzy. Jeżeli komornik nic nie uzyska od dłużnika to nic nie zarobi. Wobec czego także w najlepiej pojętym interesie komornika jest to, ażeby prowadzona przez niego egzekucja była skuteczna. Zgodnie z ostatnio zasłyszanymi przeze mnie informacjami, komornik ma być etatowym pracownikiem sądu. Załóżmy, że jego wynagrodzenie zasadnicze będzie wynosiło 6 tys. złotych brutto. Do tego będzie mogła dojść premia, która ponoć ma zostać ograniczona. Z propozycji, którą słyszałem, komornik będzie mógł uzyskać dodatkową premię, która ma być z góry ograniczona. Na potrzeby niniejszego wpisu, załóżmy, że ma być to 5 tys. złotych brutto miesięcznie. Czyli przyjmując nasze założenia komornik mógłby zarobić maksymalnie 11 tys. złotych brutto. W powyższym widzę jeden podstawowy problem. Jeżeli z góry ustalimy, że premia nie będzie mogła przekroczyć określonej kwoty, to zrodzimy szereg problemów. Zastanówmy się jak miałoby wyglądać to premiowanie. Zapewne za każdą skuteczną egzekucję komornik dostałby jakąś część tej premii, którą może osiągnąć. Jeżeli tak to dzieląc, przykładowe 5 tys. premii, o których mowa powyżej, będzie bardzo łatwo doprowadzić do sytuacji, w której komornicy zamiast pracować, będą tylko pozorować pracę. Na poparcie tych słów załóżmy, że za każdą skuteczną egzekucję komornik dostanie 1 tys. premii, wówczas powyższy limit osiągnie po skutecznym zakończeniu 5 spraw. Jeżeli zakończy je w ciągu 3 tygodni, to jaką będzie miał motywację, do pracy przez kolejny tydzień? Z drugiej strony jeżeli ustalimy, iż za każdą skuteczną egzekucję będzie 10 złotych premii i osiągnięcie górnego pułapu będzie czysto iluzoryczne, to żaden etatowy komornik nie będzie miał motywacji, ażeby zrobić coś ponad minimum, do którego będzie zobowiązany, ażeby nie stracić pracy.

Przypuszczam, iż powodem do rozważania wprowadzenia powyższych zmian, były głośne błędy komorników, które ostatnio odbiły się szerokim echem w mediach, takie jak zajęcie mienia osoby trzeciej, a nie dłużnika, oraz sprzedanie go bez przeprowadzania przetargu. Ponadto ostatnio słyszałem w głównym wydaniu jednego z serwisów informacyjnych, iż komornik po zajęciu kilku ruchomości, oszacował je na kwotę x, przy czym jedną z ruchomości była pralka, którą dłużnik nabył kilka miesięcy wcześniej za kwotę y, która była wyższa od kwoty x. Pytanie tylko czy tutaj mamy faktycznie do czynienia z błędem komornika, gdyż pralka kilka miesięcy po jej zakupie, nie jest warta tyle samo co w nowa w sklepie, a w owym serwisie nie podano, danych pralki ani danych dotyczących pozostałych ruchomości, które zostały oszacowane wraz z nią (rzetelność dziennikarska w podawaniu pełnych danych). Nie trudno wyobrazić sobie sytuację, w której owe ruchomości wraz z pralką będą warte mniej po upływie kilku miesięcy od jej zakupu, niż cena tej pralki w dniu jej zakupu….. Nawet przy założeniu, że owszem dziennikarz podający informację, wszystko sprawdził, a w serwisie (ze względu na ograniczony czas antenowy) podano tylko skrótowe dane i doszło tutaj do działania na niekorzyść dłużnika, to czy takie sytuacje uzasadniają dokonywanie reformy w zakresie formy pracy komorników? Czy takie sytuacje, faktycznie stanowią znaczny odsetek spraw egzekucyjnych?

Moim zdaniem państwo może mieć wiele innych skuteczniejszych środków do walki z nadużyciami ze strony komorników działającymi poza granicami prawa. Jednak należy mieć przede wszystkim na względzie, iż komornik działa i powinien zawsze działać w imieniu oraz na rzecz wierzyciela, a nie dłużnika. Dłużnik winien mieć zagwarantowane minimum praw, które będą nienaruszalne (stoję na stanowisku, że obecnie istniejące regulacje, jeżeli będą dobrze wykorzystywane zabezpieczają w pełni ten interes). Jednak głównym celem postępowania egzekucyjnego musi być zaspokojenie wierzyciela, a nie ochrona dłużnika. Obawiam się, że wprowadzenie zmian idących w kierunku powyżej wskazanym, wypaczy sens postępowania egzekucyjnego, a wierzyciele zostaną pozostawieni na łasce urzędnika państwowego, który może nie mieć interesu w skutecznym zakończeniu postępowania.
Trwa ładowanie komentarzy...